sobota, 20 lipca 2013

Halo, halo! Pomóżmy Szymkowi, licytujemy bransoletkę!



Do tej pory charytatywnie udzielałam się tworząc kołderki i kwadraciki dla dzieci słabo widzących, niewidomych bądź takich, którym pomagają w terapii, o których dowiadywałam się dzięki stronie projektu

Kołderki. Od kilku lat w nim uczestniczę i zawsze z wielką chęcią zasiadam do tworzenia dla dzieciaczków, które są w trudnej sytuacji życiowej.

Mam czwórkę zdrowych dzieci, nie mogę przejść obojętnie obok tragedii innych rodziców, którzy martwią się o zdrowie swojej pociechy.

15 miesięcy temu zostałam babcią, moja córka jest teraz mamą i to ona opisała mi problem Szymka. Pomóżmy chłopcu, proszę.

"Szymek traci wzrok. Ma prawie 2 latka i nic wcześniej nie wskazywało na to, że może nie widzieć. Od urodzenia miał problem z ropiejącymi oczkami, ale lekarze zalecili antybiotyki i płukanie kanalików łzowych.

Rodzice czuli, że nie wszystko jest w porządku. Szymek był niespokojny. Któregoś dnia zauważyli odblask w prawym oczku synka. Wyglądało to jak zbocze góry lodowej. Od razu udali się do lekarza. Nie byli gotowi na to, co usłyszeli. USG i badanie dna oka wykazały guza na siatkówce.

Zaczęły się chemioterapie - Szymuś ma ich już za sobą 6. Pół roku spędził na parapecie, obserwując to, co jest za oknem. Być może dlatego tak bardzo lubi samochody - najczęściej je widział za oknem.

Lekarze chcieli wykonać zabieg brachyterapii, podczas którego jest uszkadzany nerw wzrokowy. Wtedy Szymek byłby skazany na protezę oka, bez szans na jego uratowanie. Rodzice pojechali na konsultację w Londynie. Tam okazało się, że guz Szymka jest bardzo duży, ale jest 80% szans na uratowanie oka. Przy takim leczeniu chemia (melphalan) jest podawana przez tętnicę udową bezpośrednio do oka. Niestety, w Polsce takiej metody się nie stosuje.

Rodzice za wszelką cenę chcą uratować oczko Szymka. W kwietniu guz był nieaktywny, jednak po wielkiej radości przyszedł podwójny smutek - podczas czerwcowych badań okazało się, że jest nowe aktywne ognisko guza.

Czas nie jest sprzymierzeńcem, guz potrafi szybko zniszczyć oko. Wczoraj rodzice otrzymali pismo z Londynu, że czekają na Szymka 3 lipca. Zostało niewiele czasu, żeby zebrać pieniądze na pierwszą dawkę chemii.

Jeśli tylko uda się zebrać pieniądze, Szymek nie straci oka. Dzięki osobom, które go wesprą, będzie widział kolory i otaczający świat. I przede wszystkim nie będzie się bał. Bo brak wzroku to przede wszystkim strach i ciemność. Biała laska jej nie rozjaśni, operacja oka - tak."

Więcej o sytuacji Szymusia możecie poczytać tutaj: Ratujmy oczko

Chcąc pomóc Maluchowi otwieram licytację jednej z moich bransoletek :)

Licytację zaczynamy od kwoty 20 zł.

Licytacja trwa do 24 lipca - środa.

Największa kwota zgarnia bransoletkę!


Cały czas można wpłacać pieniądze na konto Się pomaga


Z osobą , która zaoferuje najwięcej skontaktuje się mailowo

a więc proszę o pozostawienie adresu @ jeśli ktoś nie ma na blogu.

5 komentarzy:

  1. Nikt nie licytuje?nie możliwe...mi pasuje idealnie do sukienki więc daje 25zł...tak na dobry początek:))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie dziękuje za licytacje, z Panią Karlitą skontaktuje się mailowo :)

    OdpowiedzUsuń